Bębny i bas robią kolosalną różnicę w brzmieniu numeru

Dziś będzie krótko i na temat. Tę prostą prawdę, że bębny i bas robią kolosalną różnicę w brzmieniu numeru wyjawił mi jeden ze speców w branży muzycznej, który na moją prośbę posłuchał numeru <Tego Jego>. Wcieliłem powyższą naukę w życie i chciałbym zaprezentować Wam porównanie brzmienia utowru w wersji „przed” i „po” :)

Powinienem jeszcze dodać, że moim założeniem artystycznym było osiągnięcie maksymalnego prymitywizmu brzmienia. Świadom tego kolega wysłuchał nagrania i stwierdził, że prymitywizm prymitywizmem, jest OK, ale zdecydowanie brakuje tu energii charakterystycznej dla muzyki tanecznej. W związku z tym jego zdaniem powinienem całkowicie wymienić ślad perkusji i basu na bardziej energetyczny. Padło tu magiczne hasło VIRUS, który choć stanowi obiekt mojego pożądania, to jednak obecnie jest całkiem poza listą priorytetowych inwestycji.


Poszedłem jednak tropem zasugerowanym przez kolegę i z ciekawości wykonałem krótki eksperyment, który składał się z dwóch kroków:

  1. Całkowita wymiana płaskiej w brzmieniu perkusji z instrumentu Roland Fantom X8 na prosty, dyskotekowy zestaw, który znalazłem w moim świeżym nabytku, jakim jest Steven Slate Drums 4 Platinum.
  2. Dodanie dwóch warstw basu, zwiększających przestrzeń: jedna warstwa nagrana na wyedytowanym przeze mnie brzmieniu z Roland Fantom X8 (z szerokim efektem delay), druga – dodająca nieco drapieżności brzmienia, którą zrobiłem przy pomocy darmowego pluginu Tone2 FireBird.

Poniżej wrzuciłem link, pod którym możecie posłuchać porównania brzmienia utworu w pierwotnej wersji z tym, co osiągnąłem przy pomocy prostego, opisanego powyżej zabiegu. Moim zdaniem, jest zdecydowana różnica na plus.

2 thoughts on “Bębny i bas robią kolosalną różnicę w brzmieniu numeru”

  1. Cóż, prawda oczywista. Sekcja może pociągnąć kawałek, tak samo go całkowicie położyć. Zwróciłbym uwagę na jeszcze jedną sprawę. Prymitywizm prymitywizmem rzeczywiście, ale nie zawsze jest on osiągany w prymitywny sposób. Jak rozumiem ma to być kawałek z przytupem. I tego nadal nieco brakuje. Poprawił by to inny miks perkusji. Teraz lekko się rozłazi Gdyby stopę nieco podciąć z dołu, dodać jej jednak ataku i całość zmonofonizować w zakresie niskiego dołu, to myślę że zacząłby całkiem miło masować żołądek. ;)

    Pozdrawiam.
    Paweł.

    1. Paweł, dzięki za cenne sugestie. Na pewno popróbuję w tym kierunku. Czy mówiąc o zmonofonizowaniu _całości_ w zakresie niskiego dołu masz na myśli miks całego utworu? Innymi słowy: wkraczamy na pole mojej niewiedzy, określane mianem masteringu? ;)

Dodaj komentarz