VoiceLive Play – kompaktowy multi-efekt dla wokalistów

Pewien czas temu wpadł mi w ręce multi-efekt VoceLive Play firmy TC Helicon. Leżał tak u mnie kilka tygodni, aż wreszcie kolega upomniał się o niego i miałem tylko kilka dni, żeby go przetestować. Zdążyłem poznać fabryczne presety i wyrobić sobie zdanie o jakości brzmień, wygodzie użytkowania i solidności wykonania tego urządzenia. Żałuję, że nie starczyło mi już czasu, żeby pobawić się oprogramowaniem, ściągnąć nowe presety ze strony producenta i pobawić się edycją efektów.

Po kilku dniach eksperymentowania z tym efektem uważam, że VoiceLive Play może być interesującą propozycją dla wokalistów występujących zarobkowo na kameralnej scenie (grających niewielkie koncerty, imprezy okolicznościowe, wesela, czy występujących w barach). W tym artykule uzasadnię moją opinię.

TC Helicon

TC Helicon jest firmą, która specjalizuje się w produkcji efektów dla wokalistów. Gigantyczny postęp, jakiego w ostatnich latach dokonano w miniaturyzacji elektroniki i w rozwoju inteligentnego oprogramowania, sprawił, że niepozornych rozmiarów stalowe pudełko może pomieścić spory arsenał efektów. VoiceLive Play to procesor podłogowy, który w założeniach ma być wszechstronnym urządzeniem za stosunkowo niewielkie pieniądze. Sugerowana cena modelu, który mi udostępniono, nie przekracza 900 zł.

Ten niepozornych rozmiarów podłogowy multi-efekt dla wokalistów mieści w sobie 235 presetów, uporządkowanych wg gatunków i stylów. Znajdziecie tu algorytmy kompresji dźwięku, de-esery, algorytmy manipulacji wysokością głosu (auto-tune, pitch-shift) i funkcje dublowania głosu. Są tu także tradycyjne efekty, których należy spodziewać się w każdym efekcie, czyli: Reverb, Delay, Chorus, Flanger, Rotary Speaker, Transducer (Distortion).


Obsługa urządzenia

Obsługa procesora jest prosta. Po podłączeniu mikrofonu regulujemy poziom sygnału wejścia pokrętłem „Mic Gain Knob”, które umieszczono z boku urządzenia. Wyregulowanie poziomu ułatwia dioda, która powinna świecić się na zielono lub co najwyżej na żółto. Czerwony kolor oznacza przesterowany sygnał na wejściu.

Podstawowa obsługa odbywa się przy pomocy trzech głównych przycisków, wykonanych z solidnej stali. Obsługuje się je stopą. Przyciski „góra” i „dół” służą do zmieniania aktywnego presetu. Jednoczesne wciśnięcie obu przycisków ze strzałkami uruchamia funkcję prostej pętli (loop). Trzeci przycisk to „HIT – Hold for Talk” . Krótkim jego wciśnięciem aktywujemy „drugą warstwę efektów”, która pozwala dołożyć do aktywnego presetu jeszcze jeden efekt. Dłuższe przytrzymanie, jak sugeruje opis „Hold for Talk”, wyzwala funkcję „Talk”. Jest to klasyczny „bypass” – pominięcie wszystkich efektów. Rzecz przydatna podczas koncertu, kiedy między piosenkami chcemy powiedzieć parę słów do publiczności bez używania żadnych efektów.

Do dyspozycji mamy też gumowe przyciski, obsługiwane przy pomocy rąk. Są one niezbędne do edytowania efektów i do bardziej zaawansowanych działań z urządzeniem. Mamy tu dwie strzałki, w prawo i w lewo, do nawigacji po MENU, przyciski “BACK” i “STORE”, które zgodnie z tym, co sugeruje nazwa, służą odpowiednio do cofnięcia się w MENU oraz do zapisania bieżącego patcha. Do tego wszystkiego jest jeszcze pokrętło, przy pomocy którego zmieniamy wartości parametrów. Wszystkie elementy (oprócz pokrętła) są podświetlone, w zależności od kontekstu, na biało albo na niebiesko. Ma to spore znaczenie podczas występu, gdy na scenie panuje półmrok.


Gniazda

VoiceLive Play wyposażono w następujące gniazda:
USB: do komunikacji z komputerem, transmisji strumienia audio w obydwu kierunkach, zarządzanie patchami i aktualizacji oprogramowania firmware;

  • 2 wejścia audio: mikrofon (XLR) i AUX (mały jack stereo) – XLR, wiadomo, do podłączenia mikrofonu, a mały jack – na przykład do podłączenia zewnętrznego odtwarzacza MP3. VoiceLive Play wyposażono w algorytmy, które potrafią wycinać wokal z nagrań. Tą funkcją będą zainteresowani raczej amatorzy karaoke.
  • 2 wyjścia audio (XLR): prawy i lewy kanał;
  • 1 wejście: PEDAL Switch;
  • 2 wbudowane mikrofony: urządzenie potrafi analizować aurę dźwięku i automatycznie podążać z harmonią chórków za progresją słyszanych akordów. W praktyce działa to różnie. Podczas moich eksperymentów duże znaczenie miała głośność odtwarzanego materiału audio, odległość efektu w stosunku do głośników, ogólnie – akustyka pomieszczenia. Czasem harmonizer faktycznie budował piękne harmonie w automatycznych chórkach, a czasem się gubił.
  • Gniazdo zasilania – do efektu podłącza się zewnętrzny zasilacz, dostarczony przez producenta.


Wybór efektów i ich jakość

Jak już wspomniałem, urządzenie zaopatrzone jest w 235 fabrycznych presetów. Aby ułatwić nawigację, każdy preset przypisany jest do określonej kategorii. W ten sposób można ograniczyć wybór presetów do określonej kategorii. Nazwy kategorii wskazują czasem na określony gatunek muzyczny, a czasem na jakiś rodzaj/grupę efektów. Na pewno bardzo przydatną kategorią jest FAV (favorites) – możemy tu dodać nasze ulubione presety, z których będziemy chcieli często korzystać.

Jeśli chodzi o fabryczne presety, to mam wrażenie, że inżynierowie producenta ulegli szczególnej fascynacji funkcjami kontroli i zmiany wysokości głosu (Pitch Correction). Jest tu naprawdę sporo kosmicznie brzmiących efektów, które podwyższają lub obniżają głos o oktawę lub masakrują go w inny sposób. Te funkcje są efektowne ale niezbyt przydatne wokaliście. Prędzej znajda zastosowanie w rękach parodysty lub osoby udźwiękowiającej kreskówki. Na szczęście równie dobrze przedstawia się wybór wszelkich klasycznych efektów. No i bardzo dobrze brzmią efekty z kategorii HARMONY, które dośpiewują chórki do prowadzącego wokalu. Myślę, że właśnie efekty z kategorii HARMONY, oprócz solidnej bazy klasycznych efektów, mogłyby skusić mnie do zainteresowania się VoiceLive Play.


Podsumowanie

To urządzenie jest jak szwajcarski scyzoryk – solidnie wykonane (sprawia wrażenie długowiecznego), wszechstronne, niewielkie, znośne dla portfela. Wydaje mi się, że głównym założeniem producenta było dotrzeć z VoiceLive Play do wokalistów, którzy potrzebują uniwersalnego „scyzoryka” na scenę, na próby i do śpiewania w domu. Wprawdzie wykonano też ukłon w stronę fanów karaoke (funkcja „Vocal Cancelation”) ale nie sądzę, żeby w Polsce ci akurat odbiorcy zainteresowali się kupnem urządzenia za prawie 900 zł tylko do zabawy. Wierzę natomiast w to, że VoiceLive Play może być rozsądną opcją dla muzyka, który śpiewaniem zarabia na życie, liczy się z budżetem ale doceni możliwość wyposażenia się w przenośny arsenał efektów na każdą okazję.

Dodaj komentarz