Roland U-20 – czas na pożegnanie

Czuję się trochę jak wyrośnięte dziecko, które po latach dojrzało do tego, żeby wreszcie rozstać się ze swoim pluszowym misiem. Serce zadrżało mi krótką nutą sentymentu ale zaraz potem, jak to zwykle u mnie, górę wziął pragmatyzm i zapadła decyzja: sprzedaję mojego Rolanda U-20!

DSCN7063

Ponieważ wyzbywam się dobrego i niezawodnego przyjaciela, który dzielnie służył mi w domu i na scenie, w tej doniosłej chwili należy mu się…

Trochę wspomnień

  • 1991 r.  – w moim domu ląduje wymarzony, nowiusieńki, spod igły wyjęty Roland U-20, który staje się powodem do dumy i radości, a także do obłędnego oddania się grze na tym nowym, wspaniałym instrumencie, wyposażonym w niezwykle naturalne jak na owe czasy brzmienia (sami oceńcie, jak brzmią próbki kilku brzmień Roland U-20, które nagrałem specjalnie dziś, na pożegnanie, upewniając się przy okazji, że instrument jest w pełni sprawny)
  • 1992 r. – wstępuję w szeregi zespołu Dee Facto i nie bez obaw zaczynam nosić mój cenny, wychuchany sprzęt na pierwsze próby, a zaraz potem na koncerty. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny – muzyka się podoba, a w stronę sceny (i mojego Rolanda) nie lecą flaszki, kamienie ani inne ciężkie przedmioty ;)
  • 1993 r. – nagrywamy pierwszy album Dee Facto, a w jednej z ról występuję ja i mój Roland U-20;
  • 2002 r. – reaktywacja Dee Facto; przy tej okazji – generalny remont w firmowym serwisie firmy Roland: wymiana na nowe gumek pod klawiszami, wymiana na nowe kilku mikroprzełączników pod klawiszami funkcyjnymi, wymiana na nową baterii podtrzymującej pamięć z moimi brzmieniami;
  • 2004 r. – ostatnia płyta Dee Facto pt. 93-94-04, na której można usłyszeć brzmienia Rolanda U-20;
  • 2005 r. – 2013 r. pojawia się następca, roland Fantom X8, a „staruszek” rozpoczyna okres bezczynności i leżakowania w futerale…

Świetlana przyszłość

Takiemu egzemplarzowi nie godzi się zalegać kolejnych lat w futerale. U mnie nie ma już dla niego miejsca – zastąpił go wielki i ciężki młodszy brat. Tymczasem starszemu braciszkowi życzyłbym, aby trafił w dobre ręce i przez dalsze długie lata służył np. jako:

  • instrument dla akompaniatora  – bardzo dobre brzmienia pianin + niewielki rozmiar ułatwiający przenoszenie;
  • instrument dla dziecka – niewielki rozmiar dzięki temu, że instrument nie ma wbudowanych głośników (możliwość podłączenia do domowego audio lub głośniczków komputerowych);
  • klawisz na wesela – z dyskietki pan na nim nie polecisz ale z jego bardzo dobrymi brzmieniami świetnie nadaje się jako instrument wiodący i zarazem klawiatura sterująca MIDI;
  • egzemplarz kolekcjonerski – bądź co bądź, ten klawisz „widział” parę niezłych imprez zagranych przez Dee Facto, Kirke i O’Rajt, czyli kapele, w których na nim grałem ;)

Finał, czyli oferta sprzedaży i kupna [edit 2013-05-02]

29 kwietnia zamieściłem bezpłatne ogłoszenie o sprzedaży Rolanda U-20 na stronie Tablica.pl. Tego samego dnia, dwie godziny później dostałem ofertę od rozsądnego kupca, z którym sfinalizowałem transakcję. Cieszę się, bo mój / oops, już nie mój :) / instrument niebawem znajdzie się w rękach człowieka z branży i mogę być pewien, że na pewno kolejnych lat nie przeleży bezużytecznie :)

Gdy ogarnie mnie niespodziewana tęsknota za starym przyjacielem, będę mógł posłuchać fabrycznego DEMO Roland U-20, które przezornie zgrałem w dniu, gdy wystawiłem go na sprzedaż. Liczyłem na to, że niebawem ta mp3-trójka wkrótce nabierze dla mnie wartości historycznej, choć przyznam, nie spodziewałem się, że aż tak prędko :P

4 przemyślenia nt. „Roland U-20 – czas na pożegnanie”

  1. zgadza się cudowny instrument brzmieniem dalej bije niejeden dzisiejszy wynalazek , sympatyczna klawiatura , również miło go wspominam . miałem kilka kart pcm sam miód
    mam wrażenie że do dziś zabrzmi nie banalnie w miksie zespołu

    1. Minęły 2 dni i sfinalizowałem sprawę sprzedaży Rolanda U-20. Pozostaje teraz otrzeć łzę wzruszenia i na dobre zasiąść przy klawiaturze mojego nienajmłodszego już przecież, choć dla mnie wciąż „nowego” Rolanda Fantom X8 :)

Dodaj komentarz