Jak dobrze nagrać wokal

Długo wahałem się, czy pisać na temat, który wielokrotnie przewałkowano już w różnych pismach i poradnikach dla muzyków. Pomyślałem jednak, że przecież sam znam kilka osób, które choć amatorsko, to z dużym zaangażowaniem zajmują się muzyką. Pomimo swojego zapału do zabawy w dźwięki, w nagraniach rejestrują jednak wokale, których… nie da się słuchać z powodu banalnych, oczywistych, technicznych błędów popełnionych przy ich nagrywaniu.

Zadumałem się nad tą myślą i doszedłem do wniosku, że skoro tak, to znaczy, że o prostych i z pozoru oczywistych rzeczach też warto pisać. Dlatego powstał ów artykuł, w którym przedstawiam cztery zasady, których przestrzegam przy rejestrowaniu wokalu. Może komuś ta wiedza się przyda.

Mikrofon SHURE BETA 58A z pop-filtrem domowej roboty, tzw. „pończoszką”. Użycie pończoszki to zdecydowanie mniejsze zło, niż nagrywanie wokalu gołym mikrofonem. Oczywiście jeśli możesz, lepiej wydaj 150 – 300 zł na pop-filtr z prawdziwego zdarzenia, który – w przeciwieństwie do „pończoszki” – zauważalnie mniej stłumi naturalne brzmienie głosu. Jeśli jednak nie masz kasy na taki zakup, zrób „pończoszkę”.

Poniżej przedstawiam 4 zasady, których przestrzegam przy rejestrowaniu wokalu. To jest lista, którą stworzyłem w oparciu o moje doświadczenia. Według mnie odpuszczenie choćby jednej z poniższych zasad daje gwarancję, że nagrasz złe (pod względem technicznym) wokale.

Acha, jeszcze jedno: chętnie pokłócę się na ten temat ;)

Mikrofon

Mikrofon jest bardzo ważnym, newralgicznym elementem, bo to od niego bezpośrednio zależy jakość zarejestrowanego materiału. Jeśli użyjesz byle jakiego mikrofonu (o słabych parametrach), to zarejestrujesz byle jaki materiał. Jeśli twój mikrofon nie jest przeznaczony do nagrywania wokali (np. użyjesz mikrofonu „biurkowego” do komunikatorów internetowych lub dla graczy), to również nie sprawdzi się przy nagrywaniu wokali.


Powiedzmy ogólnie, że poniżej 400 zł nie da się kupić sensownego mikrofonu do nagrywania wokalu. Ja mam akurat doświadczenie z różnymi modelami SHURE. Tak się złożyło, że ta marka towarzyszy mi już od bardzo wielu lat. Posłużę się więc przykładami z własnego podwórka:

  • SHURE SM58 – cena nówki ok. 475 zł – mikrofon dynamiczny, który świetnie sprawdza się podczas koncertów, na scenie. Od biedy można go zastosować (czyt.: stosowałem go) do nagrań w domowym studio ale cechy tego mikrofonu, które sprawiają, że tak dobrze radzi sobie na scenie, jednocześnie powodują, że zarejestrowany nim w domowych warunkach wokal jest nieco płaski, przytłumiony, brak w nim jasnych, wysokich częstotliwości, które dają uczucie przestrzeni. Da się nim jednak nagrywać.
  • SHURE BETA 58A – cena nówki ok. 650 zł – mikrofon dynamiczny, również świetnie sprawdzający się i często używany na scenie przez najlepszych artystów na świecie. Daje dużo lepszy, wyraźnie jaśniejszy, pełniejszy wokal podczas nagrań domowych, niż SM58. Na prawdę bardzo dobrze daje radę. Nagrania zrobione tym mikrofonem pod względem technicznym nadają się do publicznej prezentacji :)
  • SHURE SM 27 – cena nówki ok. 1250 – przykład mikrofonu pojemnościowego. Nie będę się tu rozpisywał o mikrofonie, którego nigdy nie testowałem i nie trzymałem w ręku. Generalnie z mikrofonami pojemnościowymi jest tak, że bardziej wychwytują detale wokalu w wysokich rejestrach. Wcale nie jest jednak powiedziane, że zawsze mikrofon pojemnościowy jest lepszym zakupem do domowego studia, niż mikrofon dynamiczny. Jeśli śpiewasz ostro (lubisz „wydrzeć ryja”), to pewnie bardziej polubisz mikrofony dynamiczne. Jedno jest pewne: na zdjęciu ze studia nagrań musi pojawić się piękny mikrofon pojemnościowy, w ślicznym srebrnym koszyczku. Tego oczekuje publika. To jest po prostu „sexy” ;)

 

SHURE BETA 58A - bardzo dobrze sprawdza się w boju
SHURE BETA 58A – bardzo dobrze sprawdza się w boju

 

Statyw

Nagranie musi być zrobione na statywie! Na prawdę mnóstwo ludzi kompletnie olewa tę sprawę i to jest fatalny błąd, który skutkuje puknięciami, szurnięciami i innymi nieprzyjemnymi dźwiękami, których pełno potem w nagraniu, których nie sposób później usunąć i które całkiem wykluczają tego typu nagranie technicznie. Brak statywu powoduje też trudność w utrzymaniu mikrofonu pod jednym, stałym kątem w stosunku do ust wokalisty, a to przyczynia się do powstawania wyczuwalnych zmian barwy i głośności wokalu za każdym razem, gdy wokalista odchylił mikrofon od ust podczas nagrywania. Statyw na prawdę kosztuje niedużo (ceny zaczynają się od kilkudziesięciu złotych) dlatego brak tego prostego elementu domowego studia nagraniowego to dla mnie rzecz zdumiewająca.


Pop-filtr

Pop-filtr, zwany potocznie „pończoszką”, to kolejny bardzo ważny element, który niestety bardzo często jest również pomijany w domowych sesjach nagraniowych. Skutkuje to charakterystycznymi, nieprzyjemnymi dla ucha i bardzo niekorzystnymi dla nagrania „uderzeniami powietrza”, dobrze słyszalnymi zwłaszcza na początku słów zaczynających się od zgłosek wybuchowych, takich jak „B”, „P” i „T”, „K”, „F” i innych.

Jeśli masz 150 – 300 zł, to kup fabryczny pop-filtr. Jeśli jednak bida piszczy, a nagrywać i tak trzeba, to lepiej zmajstruj sobie domowym sumptem słynną „pończoszkę” i nagrywaj przez nią. Przyznam, że sam używam właśnie tego wynalazku. Choć wielokrotnie to proste rozwiązanie sprawdziło się u mnie w boju, to myślę, że właśnie zaczynam dojrzewać do tego, aby „pończoszkę” zastąpić prawdziwym pop-filtrem.

"Pończoszka" w całej okazałości :)
„Pończoszka” w całej okazałości :)

Do zrobienia mojego pop-filtru typu „pończoszka” użyłem:

  • aluminiowy wieszak na ubrania (taki, jak dają w pralni) – wyciąłem z niego przy pomocy kombinerek kawałek drutu, z którego przy pomocy tychże kombinerek powyginałem kształt taki, jak widać na zdjęciu;
  • kawałek starej pończochy;
  • mocowanie pop-filtra do statywu (w moim przypadku: montaż bezpośrednio do mikrofonu) – u siebie wykorzystałem nadmiarową, plastikową końcówkę statywu do mikrofonu Shure (mam dwa mikrofony, więc wykorzystałem jedną z dwóch identycznych końcówek) i do niej mocną taśmą klejącą przykleiłem drut z sitkiem.


Pod względem funkcjonalnym tak skonstruowany pop-filtr jest bardzo skuteczny (tzn. jest dramatyczna różnica pomiędzy nagraniem zrobionym z nim i bez niego, czyli gołym mikrofonem). Pod względem estetyki, proszę, nie mówcie mi, że on nie jest piękny! Stanowi sentymentalne nawiązanie do okresu prób w rockowych kanciapach, wyklejonych pudełkami po jajkach, a zatem jest dizajnerskim majstersztykiem, świetnie wpisującym się w hipsterskie trendy :P

Tu możecie pooglądać prawdziwe pop-filtry.

Pomieszczenie

Akustyka pomieszczenia odgrywa bardzo istotną rolę. Nie napiszę tu elaboratu na temat akustycznej aranżacji pomieszczenia, bo napisano już tego mnóstwo. Ważne jest, żeby zadbać o rzeczy oczywiste (rany, nie wierzę, że to piszę ;):

  • zamknij okno (eliminacja hałasów z zewnątrz);
  • zamknij szczelnie drzwi do innych pomieszczeń lub wygoń domowników na dwór (eliminacja hałasów wewnątrz);
  • odsuń mikrofon od komputera i skieruj w inną stronę, niż komputer (przeważnie wiatrak desktopa, czasem również notebooka, jest słyszalny na tyle, że warto o tym pomyśleć, żeby nie wzmagał niepotrzebnego szumu w tle nagrania);
  • upewnij się, że nie nagrywasz w pustym jak winda pokoju, w którym echo hula między ścianami (klaśnij w dłonie i posłuchaj, czy nie słychać „gołym uchem” charakterystycznego metalicznego pogłosu „klekoczącego” pomiędzy ścianami, jaki jest typowym zjawiskiem akustycznym w pustych pomieszczeniach o gołych ścianach, suficie i podłodze.

Moje domowe studio, na ten przykład, jest urządzone w pomieszczeniu, które służy również za sypialnię i za suszarnię prania. W kącie stoi masywna, miękka kanapa,  na podłodze stoją dwie suszarki zawieszone zwykle schnącym praniem. Te elementy „wystroju pomieszczenia” świetnie wycinają niechciany pogłos. Pomyśl o czymś podobnym u siebie.


Podsumowanie

Kończę dzisiejszy amatorski wywód muzyczny, którego przedmiotem były:

  • (D) dobry mikrofon,
  • (U) uprasza się o statyw,
  • (P) pończoszka,
  • (A) akustyka pomieszczenia.

Gorąco was zachęcam: zadbajcie o cztery litery, a przekonacie się sami – radykalnie poprawi się jakość wokali w waszych nagraniach.

3 przemyślenia nt. „Jak dobrze nagrać wokal”

  1. Witam serdecznie, bardzo dziękuję za post. Jednakże trafiłam na tę stronę, ponieważ chciałam się dowiedzieć, co dokupić do mojego mikrofonu – Shure sm58 (który jak widzę nie ma zbyt dobrej opinii, jeśli chodzi o nagrywanie wokalu) aby nagrać wokal. Czy powinien to być adapter, bądź mały mixer czy jeszcze inne cudo? :D
    Pozdrawiam

    1. Cześć Shari. Zakładam, że razem z mikrofonem Shure SM58 masz również komputer, np. z systemem Windows 7 lub z 8. W takim przypadku do zarejestrowania wokalu przede wszystkim musisz dokupić interfejs audio. Wystarczy Ci jedno złącze typu XLR. Shure SM58 to mikrofon dynamiczny, więc nie wymaga on do swojej pracy zasilania fantomowego. Jeśli nie wykluczasz, że w przyszłości kupisz sobie mikrofon pojemnościowy, to przezornie kup interfejs audio, który będzie umiał współpracować również z tego typu mikrofonem: musi mieć wówczas możliwość zasilania fantomowego 48V. Zdecydowanie pomyśl też o statywie i pop-filtrze, jeśli ich nie używasz. Inaczej na prawdę trudno przyzwoicie zarejestrować wokal.

Dodaj komentarz