Interfejs audio – jak wybrać?

8 kwietnia 2014 roku zakończyło się wsparcie Microsoft dla systemu Windows XP. To dobry moment na wymianę systemu operacyjnego i komputera. Takiej zmianie często towarzyszy konieczność zakupu nowego interfejsu audio. Tak stało się w moim przypadku. Postanowiłem napisać kilka zdań na ten temat: czym kierowałem się przy wyborze interfejsu audio?

W gruncie rzeczy jest drugorzędną sprawą to, na jaki model ostatecznie się zdecydowałem. To w dużym stopniu zależało od moich indywidualnych uwarunkowań. Moim zdaniem ważne jest natomiast to, w jaki sposób dokonałem wyboru. A więc zaczynamy!

Najpierw jest komputer

Moja nowa maszyna, która posłuży do prac biurowych i do produkcji muzyki, jest wyposażona w system Windows 7 64-bit. To pierwsza ważna informacja, bo zawsze trzeba sprawdzić, czy dany interfejs audio ma sterowniki do tej wersji systemu, na której zamierzamy pracować. Dyskusyjną kwestią jest to, czy lepszy jest wybór platformy Windows 7, czy na Windows 8.1. Osobiście stawiam na stabilność. Wybieram system dłużej obecny na rynku, lepiej przetestowany i pojawiający się częściej na liście kompatybilności w dokumentacji urządzeń i oprogramowania audio. Myślę, że ten wybór oszczędzi mi niepotrzebnych niespodzianek, a w konsekwencji – oszczędzi mi czasu. Warto pamiętać, że Windows 7 ma gwarantowane wsparcie Microsoft do 14 stycznia 2020 r.. Kupując na początku 2014 r. komputer z tym systemem mamy na pewno spokój na ponad 5 lat, czyli mniej więcej tyle, ile powinien bez problemów działać komputer.

Zakup interfejsu audio – czym się kierować?

Na rynku jest do wyboru mnóstwo interfejsów audio. Mnogość producentów, rozpiętość funkcjonalna i zróżnicowanie cen robią duże wrażenie. Za kwotę około 100 zł można już kupić „coś”, co w opisie ma słowa „interfejs audio”. Wraz ze wzrostem funkcjonalności urządzeń, ich ceny rosną do kilkuset, a nawet tysięcy złotych. Prawdziwy zawrót głowy.

Wróćmy jednak na ziemię. Mówimy o potrzebach studia domowego, więc przypuszczalnie większość z nas nie musi wydać więcej, niż 300-1000 zł. Co trzeba wziąć pod uwagę przy wyborze interfejsu audio? Pierwszą selekcję przeprowadziłem w taki sposób, aby znacznie ograniczyć listę potencjalnych kandydatów. Kluczem były precyzyjnie określone podstawowe wymagania i właśnie od tego kroku na pewno warto zacząć.


Podstawowe wymagania – ograniczamy liczbę „kandydatów” :)

Na początek odfiltrowałem te interfejsy, które zupełnie nie spełniają moich podstawowych wymagań. Podstawowe wymagania zdefiniowałem następująco:

  • przynajmniej jedno wejście analogowe stereo
  • wyjście analogowe na monitory bliskiego pola
  • kompatybilność z system operacyjnym (u mnie: Windows 7 64-bit)
  • praca z rozdzielczością 24-bit
  • dobre parametry toru audio (u mnie: nie gorsze, niż w poprzednim interfejsie)
  • mile widziana funkcja „direct monitoring”

Następnie zacząłem przeglądać oferty sklepów. Na podstawie powyższych ogólnych wymagań, stworzyłem kryteria, według których odfiltrowałem wszystkie urządzenia nie spełniające podstawowych wymagań:

  • Cena od 300 zł do 1000 zł. Uważam, że przy tak niedużych wymaganiach, jak moje, górna granica ceny na poziomie 1000 zł jest i tak bardzo na wyrost. Jednak nie chciałem zbyt wcześnie stracić z pola widzenia urządzeń, które przewyższają moje potrzeby. Chciałem obejrzeć je i być może czymś się skusić, zainteresować lub zainspirować do zmiany (podwyższenia) moich wymagań. Tak też się w istocie wydarzyło: nie pomyślałem na przykład, że równie ważna jest sprzętowa regulacja (pokrętłami) poziomu wejść i poziomu wyjścia na monitory. Mój poprzedni interfejs audio tego nie miał  i regulacja odbywała się tylko software’owo lub za pomocą zewnętrznej konsolety :)
  • Interfejs zewnętrzny USB. Wziąłem pod uwagę tylko interfejsy zewnętrzne USB. Zależy mi na mobilności: na możliwości podłączenia interfejsu do peceta w domu i do notebooka w terenie. Interfejs zewnętrzny USB to najlepszy w tej sytuacji wybór (dostępne są również interfejsy zewnętrzne FireWire i PCI Express, a także wewnętrzne PCI).
  • Obsługiwana rozdzielczość audio 24-bit. Zamierzam pracować właśnie w tej rozdzielczości. Na wstępie wykluczyłem urządzenia obsługujące tylko 16-bit, bo to za mało. Z kolei wyższe rozdzielczości (32-bit i więcej) są mi obojętne, ponieważ nie zamierzam z nich korzystać. Fajnie, że są ale to dla mnie bez znaczenia.
  • Brak zintegrowanego interfejsu MIDI. W zależności od sprzętu, jakim dysponujesz i sposobu, w jaki zamierzasz używać interfejsu audio, zintegrowany interfejs MIDI może być niezbędny albo całkiem niepotrzebny. Ja pracuję na stacji roboczej Roland Fantom X8, która podpięta jest do komputera przy pomocy kabla USB, po którym bardzo dobrze obsługuje komunikację MIDI. Roland ma ponadto na tylnej obudowie klasyczne porty MIDI IN /OUT / THRU, przy pomocy których podłączam do niego kolejne urządzenia MIDI. W mojej konfiguracji instrument klawiszowy spełnia więc rolę interfejsu MIDI i nie potrzebuję dodatkowych interfejsów MIDI. Jeśli nie masz instrumentu klawiszowego i zamierzasz np. grać koncerty przy pomocy dwóch komputerów, to pewnie pojawi się potrzeba synchronizacji obu maszyn poprzez MIDI. W takiej sytuacji wybierz interfejs audio ze zintegrowanym interfejsem MIDI.
  • Wspierany system operacyjny Windows 7 64-bit. Analogicznie, jeśli masz Windows 8.1, to wiadomo, że w dokumentacji interfejsu musisz poszukać wsparcia dla tej wersji systemu.


Kryteria do ostatecznego wyboru

Po wstępnym ograniczeniu liczby kandydatów przy pomocy powyższych kryteriów, następnie określiłem bardziej szczegółowo moje wymagania. W ten sposób powstała druga lista kryteriów, również bardzo ważnych dla mnie przy wyborze. Niektóre wymagania okazały się mierzalne (na zasadzie: spełnia / nie spełnia). Inne jednak mają charakter bardziej uznaniowy, opisowy, żeby nie powiedzieć: emocjonalny. Z tymi ostatnimi jest najtrudniej, bo kierując się nimi przestajemy być racjonalni i łatwo przepłacić. Z drugiej strony, muzyka to też emocje, więc… ;)


A tak serio: w przypadku kryteriów „miękkich”, kierowałem się znalezionymi w Internecie opiniami innych użytkowników. Oto kryteria ostatecznego wyboru, przy pomocy których osiągnąłem cel, czyli zawęziłem swój wybór do konkretnego urządzenia na rynku:

  • ilość i rodzaj wejść / wyjść – do tej pory pracowałem z interfejsem wyposażonym fizycznie tylko w jedno analogowe wejście stereo i tylko jedno analogowe wyjście stereo. To bardzo małe wymagania. Oto dwa powody, dla których nie potrzebuję niczego więcej: 1. Doprowadzenie wielu źródeł dźwięku do komputera, obsługę preampów i zasilanie fantomowe mikrofonów mam załatwione przy pomocy zewnętrznej mini-konsolety (Soundcraft Spirit Notepad). 2. Nigdy nie rejestruję więcej, niż jedno źródło na raz. Z tego wynika, że w interfejsie audio wystarczy mi jedno wejście stereo (np. do podpięcia klawisza) i jedno wyjście stereo (do podpięcia monitorów aktywnych).
    Załóżmy, że w naszych rozważaniach nie ma żadnego stołu mikserskiego. Trzeba odpowiedzieć na pytania: Ile źródeł dźwięku będę rejestrować równocześnie? Jakiego typu to źródła: mono, czy stereo? Czy będę nagrywać syntezatory i samplery, czy gitary elektryczne, instrumenty akustyczne i wokale wymagające użycia mikrofonu z zasilaniem fantomowym? Karta z jednym wejściem stereo pozwoli na równoczesne rejestrowanie maksymalnie tylko 2 źródeł mono na 2 osobnych trackach mono. Znając swoje potrzeby, łatwo wyliczymy potrzebną ilość wejść (1, 2, 4, 8 lub więcej). Jeśli potrzebujemy dodatkowo złącz cyfrowych, też trzeba to wziąć pod uwagę.
  • Funkcja „Direct Monitoring”. Oświeciło mnie podczas czytania specyfikacji różnych interfejsów audio, że istnieje taka przydatna funkcja, którą mają tylko niektóre urządzenia. Uznałem, że to dla mnie ważne. Przy pomocy jednego przycisku na obudowie można włączyć bezpośredni odsłuch wejścia. Ten prosty patent pozwala obejść wszelkie ewentualne problemy z monitorowaniem na poziomie aplikacji DAW i opóźnieniami w odsłuchu (latency). Wiem, że dziś problem opóźnień jest coraz mniej uciążliwy ale jednak wciąż czasem daje o sobie znać. Nie chcę sprawdzać, czy mój nowy komputer okaże się dość szybki, żeby całkiem wyeliminować problemy opóźnień. Chcę po prostu na wszelki wypadek zawsze mieć pod ręką ten przycisk :)
  • Kompatybilność – ważna jest nie tylko deklarowana przez producenta na pudełku kompatybilność z konkretną wersją systemu operacyjnego. Istotna jest również bezproblemowa współpraca interfejsu audio z naszym środowiskiem DAW. Aby ocenić tę kompatybilność, spędziłem trochę czasu szperając na forach dyskusyjnych, żeby przekonać się, na ile deklaracje producentów znajdują swoje odbicie w opiniach użytkowników poszczególnych interfejsów. Szukałem potencjalnych problemów, na które napotkali użytkownicy i czy któryś z rozpatrywanych przeze mnie interfejsów nie stwarza powszechnie znanych i opisanych problemów z aplikacją DAW, na której pracuję.
  • Popularność na rynku. Sam tylko fakt, że dany sprzęt jest używany przez wielu ludzi, nie przesądza jeszcze o jego jakości i przydatności konkretnie dla mnie. Może to jednak stanowić ważną wskazówkę. W końcu zawsze istnieje konkretny powód, dla którego właśnie takie, a nie inne urządzenia są kupowane częściej. Uważam, że wzięcie tego pod uwagę daje pewien rodzaj gwarancji, że człowiek nie wyląduje w jakiejś niszy, osamotniony ze swoim nowym egzotycznym zakupem, w wąskim gronie użytkowników, bez możliwości łatwego i szybkiego konsultowania ewentualnych pytań, czy pojawiających się problemów.
    Jeśli decydowałbym się (znów) na zakup rzadko spotykanego interfejsu, upewniłbym się, że znam przyczynę tej jego „rzadkości występowania”. Dobrze, jeśli okaże się nią tylko wyższa cena, np. za ładny design, lepsze materiałowo wykonanie lub za markę. Gorzej, jeśli są szeroko opisane w Internecie problemy użytkowników ze stabilną pracą urządzenia lub kompatybilnością sterowników z systemem DAW, w którym akurat planujemy pracować. Po prostu warto to zbadać :)


Ostateczny wybór i „gratisy” :)

Tyle się człowiek doktoryzował, żeby na końcu dokonać banalnego wyboru :) Mam tylko nadzieję, że ten wybór okaże się również trafny z perspektywy dłuższego czasu. Od dwóch dni testuję interfejs audio Focusrite Scarlett 2i2 [edit 2016-08-30: mam pierwszą wersję tego interfejsu, natomiast obecnie w sprzedaży jest druga generacja] i na razie wszystko wygląda bardzo dobrze. Dźwięk, w porównaniu z poprzednim moim interfejsem audio (Yamaha SW1000XG – bardzo dobre, półprofesjonalne urządzenie), jest bardziej klarowny i jaśniejszy w wysokich rejestrach. Już po zapadnięciu decyzji o zakupie Scarlett 2i2, znalazłem w sieci wyczerpujące testy parametrów technicznych Focusrite Scarlett 2i2 (w jęz. angielskim). Lektura tej strony utwierdziła mnie w przekonaniu, że to co słyszę na moich monitorach, znajduje także potwierdzenie w wykresach. Utwierdziłem się też w tym, że nie ma większego sensu pracować na próbkowaniu powyżej 24-bit.

Focusrite Scarlett 2i2
Focusrite Scarlett 2i2

Na koniec o „gratisach”, czyli o wszystkim tym, co było mi obojętne ale co dostałem w pakiecie:

  • Możliwość zasilania fantomowego na obu wejściach. Kto wie, może to mi przyda podczas wyjazdowej sesji nagraniowej z notebookiem?
  • Ledowy wskaźnik przesteru na obu wejściach. Z opinii, które przeczytałem, wynika, że jest to przydatne, bo w łatwy sposób można wychwycić wzrokowo przester sygnału (który, jak wiemy, w domenie cyfrowej skutkuje „clippingiem”, czyli niemiłymi trzaskami.
  • Scarlett Plugin Suite (Gain, Compressor, EQ i Reverb). Zestaw wtyczek, o których mogę na razie powiedzieć, że ładnie wyglądają. Brzmią też przyzwoicie, choć odnoszę nieodparte wrażenie, że stanowią one dla mnie niepotrzebny „kwiatek do kożucha”. Kilka darmowych wtyczek, których używam, oraz kilka wtyczek dostarczanych w pakiecie razem z aplikacją REAPER, brzmi lepiej, wyposażone są też w większą ilość gotowych presetów, co na pewno przyspiesza pracę z nimi. Być może z czasem zmienię zdanie, gdy dłużej pobawię się tym zestawem, a także stworzę własne presety.
  • Novation Bass Station. Kolejna wtyczka. Ta akurat bardzo mnie cieszy, bo swego czasu zastanawiałem się nad możliwością kupna tego instrumentu w wersji sprzętowej. Miło będzie mieć go pod ręką w postaci wtyczki.
  • Ableton Live Lite 8. Popularność Ableton na scenie i pod strzechą sprawia, że ta pozycja wśród gratisów nie wymaga komentarza. Może należało od niej zacząć? Ja tymczasem powstrzymam się od instalowania wersji Lite, bo co to będzie, jeśli jeszcze przypadkiem ją polubię i nabiorę ochoty na pełną wersję? ;)


6 przemyśleń nt. „Interfejs audio – jak wybrać?”

  1. Ha ! Dobry artykuł ale de facto dla mnie po fakcie. Zaczynam bawić się midi, szukałem interfejsu w trochę bardziej tradycyjny sposób, ale jak widzę doszliśmy do tego samego wniosku i stałem się szczęśliwym posiadaczem Scarleta 2i2 jakiś miesiąc temu. Zabawa świetna. Używam go ci prawda w chwili obecnej do obsługi gitar i mikrofonu, ale tutaj sprzęcik daje mi dużo możliwości. Tak jak pisałeś wyjście monitora – dla mnie bajka, w szczególności, gdy gra się na dwa instrumenty jednocześnie ( oczywiście nie samemu ) i można tak dżem ugotować i potem go odsłuchać, przerobić, dorobić. Pudełko mnie cieszy, bawi i uczy – a to może mniej fachowe, ale przydatne cechy. Co do Abletona – ciekawy soft, co prawda wersja Lite, która ma swoje ograniczenia do 8 ścieżek, ale jak na początek to i tak dobrze i już można coś ciekawego zrobić. Akustyk na trzech ścieżkach i zapalniczka Zippo na czwartej – i pierwsze nagranie wyszło jak ze studia. Pozdrawiam i czekam na dalsze newsy. Marek

  2. A ja polecam z czystym sumieniem ONYX BLACKJACK. Ma wszystko co trzeba, jak i prezentowany Focusrite Scarlett 2i2 (do którego bardzo długo też się przymierzałem i był moim faworytem), ale Balckjack ma dwie cechy, które zdecydowały o jego wyborze (oczywiście poza doskonałą jakością dźwięku – bo to priorytet). Płynna regulacja (nie przycisk) funkcji Direct Monitoring i druga ważniejsza to to, że w Scarlett 2i2 odsłuch direct monitoring jest mono. Nagrywa się stereo oczywiście, ale odsłuch direkt jest mono – dlatego przegrał z Onyxem.
    Pozdrawiam
    Tomasz

    1. Direct monitoring w mono jest rzeczywiście cechą interfejsu Scarlett 2i2, która powoduje, że uzyskanie monitoringu stereo wymaga odpalenia DAW. W przypadku wolniejszych pecetów, parametr „latency” może wówczas stać się odczuwalnym (i irytującym) parametrem. To na korzyść ONYX BLACKJACK.

      Wadą dla niektórych może być z kolei to, że w ONYX BLACKJACK poziom wejścia jest sygnalizowany tylko za pomocą pojedynczych lampek (zielona – poziom prawidłowy, czerwona – przester). Rozwiązaniem tej niedogodności będzie… odpalenie DAW – tak jak i w poprzednim przypadku ;) – i pomiar poziomów przy pomocy narzędzi software’owych.

  3. Zastanawiam się również nad zakupem interfejsu. Jestem muzykiem jazzowym, główne instrumenty to gitara oraz syntezator.
    Zastanawiam się nad trzema modelami:

    Roland quad capture
    focusrite scarlett 2i4 lub 6i6.
    myślałem też o czymś od Presonusa.

    Górny rozsądny limit to 1000zł w innym wypadku brałbym bez zastanowienia Roland Octa Capture mimo, że do moich zastosowań oferuje on więcej niż potrzebuję.

    Na czym mi zależy.

    Chciałbym móc nagrywać wpinając się bezpośrednio do interfejsu więc istotne zapewne by sygnał i dynamika były wystarczające. Nie zawsze dysponuję efektami, pod które wpinam gitarę, a następnie dopiero do interfejsu. Zazwyczaj jest to i tak dyskretny stereo delay, nie stosuję żadnych przesterów. Do tego dochodzi gitara akustyczna, zapewne za jakiś czas chciałbym dokupić dwa mikrofony do nagrywania gitary akustycznej.

    Szczerze napiszę, nie mam wiedzy praktycznej na temat interfejsów.

    Wiem, że Roland ma sterowniki bezproblemowe jak dzwon. Z Focusrite bywają problemy, a i serwis bywa kłopotliwy.
    Chciałbym mieć możliwość nagrywania gitary stereo.

    Co zatem wybrać?

    Niska latencja wskazana, gdyby dało się uzyskać stereo delay bez dodatkowego sprzętu też byłoby świetnie bo sprawdziłoby się to poza domem bez brania ze sobą niepotrzebnych rzeczy.

  4. Nie wiem czy mój pierwszy post dotarł, czy nie, więc w skrócie powtórzę.

    Panowie a co sądzicie o Roland Quad Capture?

    Mam dylemat między tym Rolandem a Scarlett 2i4 ostatecznie 6i6.

    Ze Scarlett jest taki problem, że bywają kłopoty z nagrywaniem gitar, pojawiają się przesterowania bez względu na ustawienie co zostało wielokrotnie opisane w sieci na zagranicznych serwisach i z tego co widzę, nie ma na to rozwiązania więc jest loteria czy kłopot będzie czy nie.
    Problem występuje gdy wepniemy instrument w przednie gniazda. Tylne z kolei wymagają już jakiegoś wzmacniacza.

    Roland na pewno ma dopracowane sterowniki czego nie można powiedzieć o Focusrite i serii Scarlett.

    Zastanawiam się jednak czy warto brać Rolanda czy jednak skusić się na Scarlett 2i4 lub 6i6.
    W zasadzie nie potrzebuję tyle wejść i wyjść jakie oferuje Scarlett 6i6. Rozważałbym go jedynie ze względu na lepsze dopracowanie względem 2i4.

  5. Jesteś gitarzystą. Jeżeli przeczytałeś, że Scarlett potrafi sprawiać problemy z nagrywaniem gitar, to w zasadzie na tym punkcie już bym się zatrzymał. Roland Quad Capture cieszy się bardzo dobrymi opiniami użytkowników, i jeśli chodzi o jakość przetworników, i o stabilność sterowników.. Różnica cenowa pomiędzy Scarlett 2i4 i Roland Quad Capture jest niewielka. Jeśli obawiasz się kupować w ciemno, być może masz możliwość dogadać się z którymś sklepem, żeby ściągnęli Ci jeden egzemplarz do potestowania w salonie?

Dodaj komentarz